Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kai. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kai. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 kwietnia 2016

Dziedzice część 6.

Umieram przez tych Dziedziców, ale w końcu napisałam kolejny rozdział. 
Po pierwsze, przyznam się bez bicia, że kompletnie zapomniałam o tej serii. Po drugie, gdy już chciałam zabrać się za pisanie, to w ogóle nie wiedziałam na czym skończyłam i musiałam czytać wszystko od początku.  Poza tym co ja tam wymyślałam. „Bar Tutti Frutti” xD 
Zapraszam do czytania. 



środa, 23 września 2015

Dziedzice część 5.

        Następnego ranka Baekhyun po ubraniu się i wykonaniu wszystkich niezbędnych czynności wyszedł ze swojego pokoju. Od razu jego oczom ukazał się właściciel, który schodził na dół mając założony plecak. Gdy był już tylko kilka kroków od niego, zaczął rozmowę.
- Twój dom wygląda bardzo ładnie o poranku. – Nie usłyszał odpowiedzi i poczuł się nieco zignorowany.  – Wychodzisz gdzieś?
- Do szkoły.
- Więc jednak nie jesteś żadnym dilerem narkotyków, tylko uczniem… - Bae jakby nagle zrozumiał całą sytuację.  - Zawsze chciałem zobaczyć, jak wygląda szkoła w innym kraju. Zaczekaj na mnie moment. – Szybkim krokiem skierował się w stronę swojego pokoju.
- Gdzie się wybierasz? – Zatrzymał go w ostatniej chwili.
- Przecież nie możesz zostawić obcej osoby samej w domu, więc pójdę z tobą. Poczekaj chwilę, wezmę tylko parę rzeczy.
- Zostań. – Chanyeol krzyknął w jego kierunku, gdy ten chciał już przekroczyć próg pokoju.- Zostań, dopóki nie wrócę ze szkoły. W końcu i tak nie masz dokąd pójść.
- Mogę iść do brata…
- Wiesz, że bar otwierają dopiero na wieczór? – Byun pokiwał niemrawo głową.  – A tutaj nawet nie jeżdżą żadne autobusy, bo wszyscy mają swoje samochody... Więc chyba naprawdę najlepszą opcją będzie, żebyś pojechał ze mną do szkoły.
- W porządku. – Zniknął za drzwiami z szerokim uśmiechem na ustach.


                                                                   ***


Tak jak spodziewał się Baekhyun, szkoła wyglądała jak wyjęta z pierwszego lepszego serialu amerykańskiego. Budynek był dość okazały i  gdzieniegdzie można było dostrzec skąpo ubrane cheerleaderki. Niektóre osoby wyróżniały się ekstrawagandzkim wyglądem i różnorodnymi dodatkami. Nie sposób było nie zwrócić na nich uwagi. Widocznie popularne były kolorowe włosy i ciemne ubrania.

Baekhyun obserwował otoczenie siedząc na jednej z ławek przed szkołą. Czekał na Chanyeola, który w tamtej chwili miał wykłady i nie mógł być razem z nim. Obserwując tych studentów zdał sobie sprawę, że trochę im zazdrościł. W końcu kto nie chciałby studiować w Stanach i to jeszcze na tak prestiżowej uczelni? Zapewne było tam dużo nauki, jednak każdy wyglądał, jakby mimo wszystko cieszył się, że tam przebywał.

- Na co tak patrzysz? – Od razu wstał i odwrócił się w stronę osoby, której głos usłyszał.
- Po prostu przyglądam się szczęśliwym dzieciakom.  – Znów skierował całą swoją uwagę na uczniów.  - Powinienem już iść. Dziękuję, że pokazałeś mi szkołę. Po bagaż wrócę do ciebie wieczorem.
- Pójdziesz do brata? – Zapytał nieco bardziej zainteresowany.
- Tak, powinienem.  I muszę odzyskać pieniądze mamy. – Kiedy zauważył, że wyższy jedynie na niego spogląda i się nie odzywa, zaczął mówić dalej. – Więc, do zobaczenia. – Odwrócił się na pięcie i zaczął wspinać się po schodach, przy których przed chwilą się znajdował.
- Na pewno wiesz, w którą stronę masz iść? – Baekhyun z przekonaniem pokiwał głową i wskazał ręką przed siebie.
 Tak, jasne. – Chanyeol złapał go za ramiona i odwrócił w przeciwną stronę. – Pójdę z tobą.
- Nie masz teraz zajęć?
- I tak nie lubię matematyki, więc nie ma to dla mnie wielkiego znaczenia.
- Ja uwielbiam matematykę.
- Oszalałeś. – Zaśmiał się pod nosem i przyspieszył kroku.

                                                                         ***

Po kilku godzinach udali się do miejsca, w którym jeszcze niedawno pracował Chen. Po rozmowie z właścicielem okazało się, że jakiś czas temu się zwolnił bez żadnego konkretnego powodu. Wysłał jedynie wiadomość, że nie będzie przychodził do pracy.

- Nie mogę uwierzyć, że po prostu uciekł z tymi pieniędzmi. – Byun powiedział bardziej do siebie, gdy wyszli już z baru.
- Spodziewałeś się czegoś innego? – Chanyeol mimo tego, w jakiej sytuacji teraz byli, nie próbował go pocieszać, ponieważ wiedział, że i tak na nic by się to nie zdało.  Nie było sensu, aby go okłamywać i mówić, że będzie lepiej., skoro wcale się na to nie zapowiadało.
Kilka sekund później rozległ się dźwięk telefonu. Wyższy chłopak sięgnął do swojej kieszeni, aby wyjąć urządzenie, jednak po chwili patrzenia na ekran odrzucił połączenie.
- Nie zamierzasz odebrać?
- To nic szczególnego. Tylko kolejne zamówienie na prochy.

                                                                           ***


  Kai zatrzymał się w jednym z najdroższych hoteli w Stanach. Pochodził z bogatej rodziny, więc przebywanie w luksusowych miejscach było dla niego codziennością. Przyjechał tam zaledwie kilka dni temu, a już była pewna osoba, która zaczynała go lekko irytować. Mianowicie był to Chanyeol, który nie fatygował się nawet, aby odebrać od niego telefon. Mimo, że niedługo miała być rocznica ich zaręczyn, to widocznie tylko jedna ze stron była tym zainteresowana. 



                           ~ Suigintou


poniedziałek, 14 września 2015

Candle

Postanowiłam napisać historię na faktach autentycznych. To, co opisałam wydarzyło się naprawdę w mojej bursie i w moim pokoju. Po prostu zmieniłam bohaterów na tych z EXO i BTS :D 
Teraz pośmiejmy się z naszej głupoty i naiwności. 

Sehun wrócił do busy po długim i dość męczącym dniu w szkole. Mimo, że dopiero dwa tygodnie temu rozpoczął się nowy rok szkolny, to miał już zapowiedzianych kilka sprawdzianów i kartkówek. Jakby tego było mało, nauczyciele pytali na każdej lekcji i stawiali z tego oceny. Program nauczania w liceum był nieco przerażający w porównaniu do gimnazjum. Materiał do nauki był o wiele bardziej obszerny, a żeby odpowiedzieć na pytania z testu, trzeba było wykazać się logicznym myśleniem i inteligencją. Samo nauczenie się na pamięć kilku regułek już nie wystarczało. Czuł, że czeka go cudowne, licealne życie z zarwanymi nocami i stosem książek na biurku. Nawet nie miał czasu, aby wyjść gdzieś z przyjaciółmi ze starej szkoły, z którymi kiedyś był bardzo blisko. Bądź co bądź, nawet jeśli kiedyś ich relacje były bardzo dobre, to duża odległość i jedynie wymienienie kilku wiadomości na portalach społecznościowych sprawiły, że zaczynali się od siebie oddalać. Na szczęście nowa szkoła i nowe miejsce mogą sprawić, że poznamy więcej osób, z którymi znajdziemy wspólny język. Sehun od razu na rozpoczęciu roku poznał nowe osoby, więc na samotność w klasie nie mógł narzekać.  
Jako, że szkoła była oddalona o czterdzieści kilometrów od jego domu, to był zmuszony, aby zamieszkać w bursie. Wróć, szkolnym schronisku młodzieżowym, bo tak to się ładnie nazywa.  Już pod koniec wakacji niesamowicie się stresował tym, że nie zaklimatyzuje się w nowym miejscu i w głowie miał najgorsze scenariusze. Całe szczęście okazało się, że wychowawcy byli mili i skorzy do pomocy, a on sam zamieszkał w pokoju z niejakim Taehyungiem, który już od pierwszego dnia otoczył go opieką. Wszystko było zupełnie inne, niż to sobie pierwotnie wyobrażał. Ich pokój był mały, ale przytulny. Wystarczyło kilka drobiazgów i wnętrze stało się bardziej przekonujące. Zaraz po przyjeździe zapoznał się z większością osób z sąsiadujących pokojów. Co prawda, nie zapamiętał prawie żadnego z imion, ale starał się to nadrobić. W końcu z czasem będzie musiał ich zapamiętać, skoro widują się codziennie i często rozmawiają.
Jak już wcześniej było wspomniane, rok szkolny dopiero co się zaczął, ale Sehun już stworzył wiele bardziej lub mniej ciekawych wspomnień. Nigdy nie spodziewał się, że mieszkanie w bursie może być takim cudownym przeżyciem.

                                                                                ***
Po kolacji i wieczornym prysznicu Oh był już w swoim pokoju. Była niedziela, więc przyjechał dopiero po osiemnastej i miał jeszcze dużo czasu, aby w spokoju zająć się zadaniami domowymi. Jego współlokator robił to samo. Był w klasie matematycznej, więc oczywistym było, że miał więcej nauki z przedmiotów ścisłych niż Sehun, który dołączył do grupy humanistycznej i dzień w dzień uczył się o Pierwszej Wojnie Światowej. Ile można wałkować przyczyny i skutki? Trzy lekcje? Nie, to zdecydowanie za mało. Wychowawczyni zapewne chciała, żeby jej uczniowie wiedzieli wszystko to, co zupełnie niepotrzebne. W końcu komu do szczęścia potrzebne wynalazki wojenne? Mniejsza o to. Gdy skończyli to, co mieli zrobić, oboje usiedli na łóżku i zaczęli się niesamowicie nudzić. Mimo wszystko, nawet tutaj człowieka mogła dopaść nuda. Po chwili jednak rozległo się pukanie do drzwi.
- Otwarte. – Taehyung powiedział zerkając w stronę drzwi. Do pokoju weszli dwaj chłopacy, którzy mieszkali w pokoju obok.
- Widzę, że i wy nie macie nic ciekawego do roboty. – Zaśmiał się brunet, którego imię zostało zapamiętane – Hoseok.
- To chyba normalne. Jeszcze wszyscy nie przyjechali, więc aktualnie jedyne co nam pozostaje, to siedzenie przed ekranem laptopa, bądź ewentualnie wyświetlaczem telefonu. – Hoseok spojrzał na Sehuna i usiadł przy niedużym stoliku w rogu pokoju. Jego przyjaciel uczynił to samo i zaczął bawić się świeczką, która tam stała.
- Jesteś Jimin, co nie? – Oh wolał zapytać tak dla pewności. W sumie lepsze to, niż nazwanie go potem jakimś Zygmuntem.
- Tak. Widzę, że ciężko ci przychodzi zapamiętywanie imion.
- Każdemu morze się zdarzyć, gdy nagle musi zapamiętać trzydzieści osób. – Odparł bez wyrzutów.
- Już, już. Skończcie to, bo za chwilę będzie nieciekawie. Jeszcze nam brakuje tego, żeby Jimin rzucił jakiś urok. – Taehyung wyszczerzył się i wygodniej usiadł na łóżku. Po chwili zauważył zdezorientowany wzrok Sehuna i stwierdził, że powinien mu wytłumaczyć, co miał na myśli. – Chodziło mi o to, że Park praktykuje magię. W sumie wróżył mi już kilka razy i według niego nie powinienem żyć dłużej, niż sześćdziesiąt lat. W sumie szkoda, bo mam jeszcze sporo do zrobienia w życiu.
- Naprawdę bawisz się w wróżenie, magię, karty tarota i inne takie? – Zapytał nieco bardziej zaciekawiony.
- To całkiem zabawne. Rzucanie uroków, widzenie ludzkiej aury. Może nawet czytanie w myślach? – Powiedział bardziej do siebie, niż do zgromadzonych.
- Oh, widzę, że szafa wam się popsuła. – Wszyscy spojrzeli na Hoseoka, który ni stąd ni zowąd zaczął mówić o meblach. Podszedł do niej i zaczął ją uważniej oglądać. – Może wam ją naprawić? – Gdy nie usłyszał sprzeciwu sięgnął do klamki od drzwi. – Tylko pójdę po młotek.
Wrócił po kilku minutach z narzędziem w ręku. Siedzieli dosyć długo i nim się obejrzeli, było już po północy. Podczas rozmowy, Hoseok przypomniał sobie o tym, co miał zrobić. Nikt normalny nie naprawiałby szały o tej porze, ale w tym miejscu nikt do normalnych nie należał. Jung zaczął uderzać młotkiem o mebel, co spowodowało głośny hałas. Wywołało to falę śmiechu i nikt nie przejmował się osobami, które być może próbowały teraz usnąć. Gdy Hobi był już w końcowej fazie reperowania szafy, w pomieszczeniu rozległo się pukanie.
- Otwórzcie drzwi. – Każdy ze zgromadzonych oniemiał, gdy usłyszał głos wychowawczyni. Każdy już zorientował się, że pewnie spotkają się z kolejną nieprzyjemną sytuacją. Jimin szybko schował się za drugą z szaf, a Hoseok położył młotek w niewidocznym miejscu i przekręcił zamek, wpuszczając kobietę do środka.
- Czy wy jesteście normalni? Aż na dole was słychać. – Zdecydowanie nie wyglądała na zadowoloną. Widocznie został zakłócony jej sen. – Jutro składam na was skargę do dyrekcji.  – Nie czekała na żadną odpowiedź i po swoim monologu wyszła na korytarz. Drzwi zostały z powrotem zamknięte i rozległa się fala śmiechu.
- Znów będziemy mieć problemy… - Tae podniósł się z łóżka i spojrzał na Jimina, który wyłaniał się zza szafy i przeszedł obok stolika.
- Już się do tego przyzwyczailiśmy. Mam tylko nadzieję, że tym razem nas nie wyrzucą.
- Dobra, dobra. Idźcie już, bo znów się o coś przyczepią. – Sehun wyprosił gości z pomieszczenia i został w pokoju sam z Tae.  – Chyba powinniśmy już iść spać.
Taehyung jedynie przytaknął głową i położył się w łóżku. Blondyn zgasił światło i zrobił to samo, kładąc się przy starszym.
 - Muszę jeszcze wstać po telefon. – Rudowłosy wygrzebał się z pościeli i ruszył w stronę stolika, na którym leżała jego komórka. Chwilę później w pokoju rozległ się jego krzyk.
- Co się stało? -  Sehun teraz już rozbudzony zmienił swoją pozycję na siedzącą.
- Ten stolik się poruszył. – Tae czując na sobie nieufne spojrzenie kontynuował dalej. – No naprawdę. Ja tam sobie stoję, biorę ten telefon, a on się przysunął do ściany. – Od razu to zademonstrował i wrócił z przerażeniem na swoje miejsce.
Po krótkiej wymianie zdań doszli do wniosku, że coś musiało być nie tak. W końcu meble same się nie poruszają, a rudowłosy zarzekał się, że nawet go nie dotknął, tylko stał obok. Z jednej strony wydawało się to śmieszne, ale z drugiej strony, gdy byli sami w pokoju, wydawało się to z lekka przerażające i niepokojące.
Koniec końców stwierdzili, że winowajcą musi być Jimin, który był najdziwniejszy z całego grona. W końcu nie można było ufać tym jego czarom i klątwom. Kto wie, co on zrobił z tym stołem. Chociaż nie o sam stolik tutaj chodziło. Ważniejsza była świeczka, która wcześniej na nim stała, a ów chłopak cały czas się nią bawił i widocznie coś na niej rysował. Taehyung wziął do ręki świeczkę, ale nie dostrzegłszy na niej nic dziwnego, skierował się do pokoju Jimina. Niemal siłą go wyciągnął i przyprowadził na miejsce tajemniczego wypadku. Ze szczegółami opowiedział wszystko i czekał na reakcję przybysza.
- Nie zrobiłem nic szczególnego. Narysowałem tylko sześć linii na świeczce. – Stwierdził z uśmiechem na twarzy obracając świeczkę w ręce.
- Jakich sześć linii? O czym ty mówisz? – Jimin widocznie nie był skory do udzielenia tej informacji. Odstawił przedmiot na swoje miejsce i miał zamiar wyjść z pokoju.
- Gdzie idziesz? Zabieraj ze sobą tą świeczkę. – Taehyung wyciągnął ją w jego stronę, ale widząc brak reakcji, dodał nieco ostrzej. – Zabieraj to, albo wywalę ją przez okno.
- Dobra, dobra. – Park zabrał świeczkę i wrócił do swojego pokoju.
Sehun obserwował całą sytuację z daleka i jedyne co mu pozostało, to śmianie się z własnej głupoty i naiwności. W tamtej chwili sam nie wiedział, jak powinien się zachować. Przez głupią świeczkę i stolik najedli się strachu i wyszli na tchórzy. Ale cóż, stwierdzili, że lepiej być tchórzem, niż spać w jednym miejscu z nawiedzonym stołem.
W pewnym momencie drzwi do pokoju otworzyły się i pojawił się w nich Kai.
- Hej, nie żeby coś, ale wy tak na serio z tymi urokami? – Spojrzał na nich nieco zdegustowany. Jedyne, co im pozostało, to wbicie swojego wzroku w podłogę.
- No przecież każdy by się przestraszył. – Sehun postanowił przerwać krępującą ciszę.

- Byłem przed chwilą u chłopaków i mówili, że Jimin przez przypadek przekręcił stolik, gdy wychodził zza szafy. Jak przechodził obok, to go trącił i niestabilnie postawił. Przez to potem się przesunął. 

                            ~ Suigintou