Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kevin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kevin. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 listopada 2015

Puszysty internat część 2.

W końcu napisałam kolejny rozdział. Trochę długo mi się z tym zeszło, ale jakoś nie miałam natchnienia do pisania, a jak już zaczęłam, to rozbolała mnie ręka. ;_; Rozdziały są trochę krótkie, ale sądzę, że dzięki temu będą pojawiać się częściej.

                                                                        ***


Przez ostatnich kilka dni w szkole było niemałe zamieszanie. Dyrektor ogłosił pierwsze zadanie, które uczniowie mieli zaliczyć, a przecież każdy chciał wypaść jak najlepiej i zostać doceniony przez nauczycieli. Podczas ostatniego szkolnego apelu pan Choi  zaczął swoją przemowę dość monotonnie. Zaczęto go słuchać dopiero w momencie, kiedy wspomniał o zaliczeniach. Powiedział znudzonym już głosem, że uczniowie z klasy kompozytorskiej muszą wybrać sobie po jednej osobie z grupy wokalnej i napisać dla niej piosenkę. Dodał również, że o szczegółach poinformują ich wychowawcy. Najważniejszą rzeczą w tym wszystkim było dobranie sobie partnera. Współpraca musiała dobrze przebiegać, aby stworzyć utwór, który na długo zapadnie w pamięci słuchaczy. W końcu oceniać owoce ich pracy miały osoby z innych klas, a te mogły być dość wybredne.

Po zakończeniu się apelu każdy zaczął szukać odpowiedniego partnera dla siebie. Takiego, który miałby podobny gust muzyczny i potrafił chociaż cokolwiek zaśpiewać bądź skomponować. Oczywiście nie obeszło się bez przepychanek i małych sporów pomiędzy uczennicami, które koniecznie chciały być w parze z najprzystojniejszymi chłopcami z innych klas.

W momencie, gdy Kiseop wstał, wokół niego pojawiła się spora grupka dziewczyn. Każda z nich zachęcała go, aby wspólnie stworzyli piosenkę. Ten jedynie się uśmiechnął i zwrócił do nich z uprzejmością.
- Wybaczcie, drogie panie. Mam już osobę, z którą chciałbym stworzyć niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju utwór. – Spojrzał w stronę niewysokiego blondyna, który kierował się w ich stronę. Od razu złapał go za rękę, przyciągnął do siebie i objął od tyłu zanurzając się w zagłębieniu jego szyi.
- Kiseooop... – Jeknął przedłużając imię starszego i przejechał dłonią po jego włosach. - Już nawet pomyślałem, że będziesz mnie chciał zastąpić kimś innym
- Przecież wiesz, że nigdy bym tego nie zrobił. – Wymownie spojrzał na grupkę dziewczyn, które nie wyglądały na zadowolone. Powoli zaczęły kierować się w stronę wyjścia lub do swojej kolejnej ofiary, którą już zdążyły sobie upatrzeć.
Kiseop odwrócił chłopaka tak, że teraz stali twarzą w twarz. Po chwili bezczynnego wpatrywania się w siebie, odezwał się jako pierwszy. - Myślałeś już nad piosenką?
- Jeszcze nie, potem się tym zajmę. – Pokręcił przecząco głową, a uśmiech nie schodził z jego twarzy.
- Zresztą to i tak nieważne. Z chęcią zaśpiewam każdą piosenkę napisaną przez ciebie.  – Zaśmiał się i złożył krótki pocałunek na jego ustach.

                                                                          ***

Sehun podczas długiej przerwy bezsensownie przechadzał się szkolnymi korytarzami. Wooshin i Taehyung jak zwykle gdzieś zniknęli, a Kevin przymilał się Kiseopowi, więc nie miał nawet z kim porozmawiać. W sumie to każdy z jego znajomych gdzieś wtedy wybywał i nikt nie wiedział gdzie. Ale przecież Oh nie będzie nad tym rozpaczał. Wystarczy mu kilkugodzinne siedzenie razem w ławce. A skoro miał choć chwilę wolnego czasu, to postanowił przeznaczyć ją na trening. W końcu każda okazja jest dobra, żeby poprawić swoje umiejętności. Nawet jeśli taniec wychodził mu bardzo dobrze, to zawsze mógł znaleźć się ktoś lepszy, a tego oczywiście nie chciał. Zawsze pragnął być najlepszy we wszystkim co robił i dążył do wyznaczonych sobie celów.

Skierował się w stronę sali treningowej i od razu przy wejściu zostawił swoją torbę. Po kilkunastominutowej rozgrzewce włączył muzykę i zaczął poruszać się w jej rytm. Jego ruchy były płynne i idealnie pasowały do spokojnego podkładu. Całkowicie zatracił się w tańcu i sam już nie wiedział, jak dużo czasu tam spędził. Liczyła się dla niego tylko teraźniejsza chwila i nic innego nie zaprzątało jego głowy. Z rytmu wybiło go ciche skrzypnięcie drzwi, które usłyszał. Od razu odwrócił się w stronę, z której pochodził dźwięk. W progu ujrzał chłopaka o delikatnych rysach twarzy. Widział do kilka razy na korytarzu i chyba nawet kiedyś przedstawiał mu go Kevin. Nie dałby sobie ręki uciąć, ale chyba był to Baekhyun czy jakaś inna osoba z imieniem zaczynającym się na B. Cóż, nie miał pamięci do imion, a poza tym nie to było w tamtym momencie najważniejsze. Od razu poczuł przypływ irytacji, że ktoś śmiał mu przeszkodzić w treningu.
- Ej, nie wchodź tutaj jak do siebie. – Posłał w jego kierunku niezadowolone spojrzenie. – Poza tym przed otwarciem drzwi wypadałoby zapukać.
- Przepraszam. – Odpowiedział lekko zmieszany chłopak i delikatnie się ukłonił. – I pukałem, tylko widocznie tego nie usłyszałeś.
Oh chciał zrobić krok w jego stronę, jednak nim to wykonał chłopak wyszedł już z sali.


Mieć okazję do porozmawiania z Sehunem i z niej tak łatwo zrezygnować? Musiał przyznać, że mimo wszystko nieznajomy go zainteresował.

                                                                    ***

Po powrocie do swojego pokoju w internacie Sehun od razu zanurzył się w miękkiej pościeli swojego łóżka. Miał ambitny plan, ażeby pójść za chwilę spać, jednak widocznie nie było mu to dane. Już po chwili usłyszał rozlegające się pukanie do drzwi. Nie zareagował, ale widocznie gościowi to nie przeszkadzało i wszedł do środka. Może powinien udać, że już śpi? Nie, to nie wchodziło w grę, bo już po kilku krótkich chwilach Kevin odebrał okrywającą go kołdrę.
- Masz coś konkretnego do powiedzenia, czy po prostu chcesz marnować mój czas? - Od razu się do niego zwrócił.
- Raczej to drugie, bo nic konkretniejszego do powiedzenia nie mam. - Podszedł bliżej i położył się obok niego na łóżku. - Po prostu się za tobą stęskniłem. 
Oh jedynie mruknął coś niewyraźnego w odpowiedzi. 



                      ~ Suigintou

niedziela, 1 listopada 2015

Internat puszystych - rozdział 1.

Postanowiłam zacząć nową serię, ale nie oznacza to, że porzucam pisanie Dziedziców. Po prostu od dłuższego czasu się do tego zbierałam i w końcu zaczęłam działać. Muszę przyznać, że znudziły mi się już te popularne pairingi jak Baekyeole czy Vkooki, więc tym razem trochę pomieszałam. Szczegółów dowiecie się w trakcie czytania, ale na pewno pojawią się tutaj członkowie BTS, EXO, U-Kiss.
Teraz trochę na temat fabuły... Więc historia opowiada o życiu w internacie naszych licealnych bohaterów. Dlaczego jest puszysty? Ano dlatego, bo wszyscy są tam uroczy i słodcy (bynajmniej będę się starać, żeby tacy byli). Nie mam pojęcia, ile będzie rozdziałów. To zależy od mojej weny.
Pierwszy rozdział jest trochę krótki, więc w sumie można go potraktować jako prolog.


                                                                 ***
Seulskie liceum artystyczne było miejscem, do którego każdy, kto wiązał swoją przyszłość ze światłami reflektorów chciałby trafić. Ukończenie tej prestiżowej szkoły dawało gwarancję dostania się do show biznesu, jednak najtrudniejszą rzeczą już na samym początku było przejście egzaminów wstępnych. Trzeba było zaprezentować swoje umiejętności i pokazać się z jak najlepszej strony przed surowym jury, a potem czekać kilka tygodni na decyzję czy się dostałeś, czy oblałeś. Konkurencja była olbrzymia, więc tylko nieliczni byli w stanie rozpocząć naukę w tym liceum. Inni mogli jedynie pomarzyć o sławie i bogactwie.

                                                                   ***
Sehun wraz z rodzicami siedział w salonie ich dużego domu. Wyglądało na to, że przed nimi była dość poważna rozmowa, ponieważ nieczęsto spotykali się w trójkę, aby porozmawiać. Odkąd tylko usiedli, panowała niezręczna cisza. Dopiero po dłuższej chwili pani Oh nie zauważając żadnej inicjatywy ze strony swojego męża zwróciła się w stronę syna.
- Sehun, musimy powiedzieć ci coś ważnego. – Zaczęła mówić spokojnym głosem, jednak wyglądało na to, że nastolatek nie był zainteresowany tą rozmową. Siedział wygodnie w fotelu i tylko myślał, kiedy będzie mógł wrócić do swojego pokoju i w końcu odpocząć.
- Widzę, że ci się nudzi, więc powiem to prosto i dosadnie. Po wakacjach przenosisz się do nowej szkoły. – Ojciec zwrócił się bezpośrednio do syna. – Naprawdę mamy już dość ciągłych skarg i twojego zachowania.
Prawdą było to, że Sehun nigdy nie przejmował się szkołą ani nauką. W sumie nie musiał nawet tego robić, bo jako syn bogatego biznesmena, który sponsorował szkołę, za każdym razem miał taryfy ulgowe. Ponadto zawsze ‘’dziwnym trafem’’ dostawał dobre oceny, nawet jeśli nie zajrzał do podręcznika ani zeszytu. Od małego miał świadomość, że jest lepszy od wszystkich innych osób stąpających po tym świecie. Nie musiał się martwić ani teraźniejszością, ani przyszłością. Miał ją zapewnioną, ponieważ ojciec po swojej śmierci na pewno przepisze na niego swoją firmę. W końcu to przywilej bycia jedynakiem.
- Mamy nadzieję, że może dzięki temu chociaż trochę zmieni się twoja postawa. – Matka sama nie do końca wierzyła w swoje słowa, ale miała nadzieję, że ta decyzja będzie dobra. Chciała, żeby jej jedyny i ukochany, ale zarazem brutalny i cyniczny syn odrobinę się zmienił. Z jednej strony kochała go całym sercem, ale wiedziała, że jego osobowość i zachowanie są nieodpowiednie. – Sehun, poroszę cię, powiedz coś.
- W porządku. I tak nie robi mi to różnicy. – Wiedział, że nowa szkoła na pewno niczym nie różni się od poprzedniej, więc nawet nie było powodu, żeby się tym przejmować.
- Jeśli tak mówisz… - Kobieta westchnęła cicho i kontynuowała. – To liceum artystyczne. Musisz jedynie przejść egzaminy wstępne, ale sądzę, że z twoim talentem do tańca nie będzie to żadnym problemem.
Sehun już nie odpowiedział, tylko pokiwał głową na znak zrozumienia. Jeśli to szkoła artystyczna, to przynajmniej nie będzie musiał męczyć się z fizyką czy chemią. Nawet mu to odpowiadało, bo mimo, że był zdolnym dzieckiem, to nie chciał całymi dniami męczyć się z równaniami i zadaniami.
Po skończonej rozmowie w końcu mógł iść do swojego pokoju. Nie miał zamiaru robić niczego ambitnego, po prostu najzwyczajniej w świecie położył się spać.

                                                                        ***

Prawdę mówiąc, gdy nic się nie robi, to czas mija bardzo szybko. Tak samo było z wakacjami. Nim Sehun się spostrzegł, już stał przed drzwiami internatu. Szkoła oddalona była od jego domu dobrych paręset kilometrów, a nie mając ochoty na codzienne dojazdy, postanowił zamieszkać w tymże internacie. Jedyną pocieszającą rzeczą było to, że pokoje urządzone były w bardzo dobrym stylu. Zazwyczaj były one dwuosobowe, ale na specjalne życzenie, Oh dostał pokój jednoosobowy. Wszystkie sypialnie na drugim piętrze przeznaczone były dla uczniów uczęszczających do pierwszych klas. Wychowawcy mieli nadzieję, że to bardziej ich zintegruje.
Tak jak się spodziewał, szkoła nie była jakoś szczególnie dla niego interesująca. Klasy były podzielone według profilów, które przy przesłuchaniach kandydat sobie wybierał. Czarnowłosy należał do klasy tanecznej, ale były też takie kierunki jak kompozytorstwo i klasy dla wokalistów. Każdy mógł znaleźć tu coś dla siebie i dopasować się do odpowiedniej grupy.
Jak zwykle napotykał dziewczyny, a nawet i chłopaków, którzy po cichu do niego wzdychali. W sumie im się nie dziwił. Czasami miał te swoje narcystyczne zapędy i przyznawał wtedy, że jest naprawdę przystojny. Na nieszczęście dla tych niewiast i niewinnych duszyczek, nie miał zamiaru się nimi interesować. Swoje życie dedykował łamaniu ich serc. Bawiły go wyrazy twarzy osób, które wyznawały mu miłość, a on mówił im, że nie mają na co liczyć. Nieraz doprowadził do płaczu jakąś cnotkę, która miała nadzieję na szkolny romansik.  No cóż, źle trafiały. Jeśli chciały przeżyć wielkie love story, to powinny poszukać sobie jakiegoś lalusia, jak na przykład przewodniczącego, którego zdążył poznać już pierwszego dnia szkoły. Przedstawił się jako Myungsoo, ale każdy w skrócie zwracał się do niego L.

                                                                      ***


Oh spędził już w tamtej szkole kilka miesięcy. Powoli zaczął przyzwyczajać się do białego mundurka i panujących tam zasad. Na początku starał się nie zadawać z innymi, bo wiedział, że nie ma to sensu. Przecież każdy przyjaciel może być potencjalnym wrogiem, a tych nie chciał mieć. Oczywiście znalazło się kilka wyjątkowych osób, które potrafiły przełamać jego barierę stworzoną z niechęci do innych ludzi.



           ~ Suigintou

środa, 21 października 2015

Aktywność i posty

Cześć. Ostatnio nie dodawałam żadnych nowych rozdziałów, ale było to spowodowane najpierw moją chorobą, a potem nauką.
Pracuję już nad nowym rozdziałem dziedziców, więc lada dzień powinnam go dodać. 
Myślałam też nad jakimś one shotem z U-Kiss lub UP10TION. Na razie nie mam jeszcze żadnego pomysłu na fabułę, ale na pewno pojawi się coś z tymi zespołami.